Oprócz motywacji wygląda jak super- szczota, był czas na zakupy! A zakupy kochamy, wiadomo. Wydaje mi się, że jestem trochę zmanipulowana odrobinę wszechobecnymi inspiracjami modowymi, oglądam je do upadłego i się zachwycam. Śliczna bluzka, spódniczka, super połączenie biżuterii, itd.
Pokusiłam się o kupno zegarka, a w zasadzie dwóch! Jeden z Tally Weijll, a drugi z portalu szafa.pl.
Złoto i biel, brzmi apetycznie, ale niedobrze się robi na widok cen i szlag człowieka trafia kiedy trzeba zapłacić. Dlatego wolę dać Pani kartę i nie widzieć uciekających złotówek- jakie to wygodne.
Lubię także bransoletki, ale... Ja mam tak strasznie chude nadgarstki i kostki, że jeśli byłabym ubrana w worek i wystawałyby mi tylko te elementy, to ktoś mógłby pomyśleć, że jestem super- szczupła! A tu ZONK :D
Anyway, 2 zestawy bransoletek- prześlicznych, kupionych wraz z zegarkiem, z tą przecudowną myślą, że jeśli będę mieć zegarek na ręce to on powstrzyma te bransoletki za 30 zł każdą, i że nie spadną! ZONK! Spadają.
Ale cóż, męcz się kobieto, ale zamiast odmładzać swoją twarz botoksem wstrzyknij go sobie w nadgarstki!
A poniżej moje zdobycze: złoto i beż. ładnie, neutralnie. Ale ja nie lubię braku kolorów, dodaję do tego fuksjowe bolerkoz River Island, o orientalnym wzorze.
Sexy?
- Hell yeah!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz