niedziela, 15 kwietnia 2012

Niedługo o tym AVONIE napiszę sagę, ale właściwie nie mogę narzekać na produkty do pielęgnacji. Inaczej sprawa ma się z kolorówką (wg mnie kolory w katalogach są zakłamane, a jeśli chodzi o szminki, to już w ogóle pomyłka).

Jest to seria do pielęgnacji twarzy: ryż i sake. Jako fanka Japonii zaryzykowałam i zakupiłam sobie tego typu zestaw. Kilka aplikacji już jest za mną. czas na recenzję! Cena wówczas była promocyjna, za 3 kosmetyki zapłaciłam ok 30 zł. dlatego nie podam wam cen jednostkowych.

1. Serum: "dzięki zawartości odżywczego olejku z otrębów ryżowych i nawilżającego ekstraktu z sake serum rozświetla cerę, nadaje jej idealną przejrzystość i satynową gładkość. 
Pojemność : 50 ml." 

- Konsystencja: gęsta, troszkę jak galaretka, z delikatną różową poświatą.
- Aplikacja: przyjemna, szybko się wchłania, ale troszkę lepi.
- Zapach: nie jest jakiś odpychający, ale mieszanka ryżu i sake może być dla niektórych nietuzinkowa 
Co na to ja? Uwielbiam to serum, jest lekkie, ładnie pachnie, skóra później nabiera elastyczności i jest przepięknie rozświetlona. Stosuje je głównie na dzień, daje radę jako baza pod makijaż.

2. Balsam do ciała: "poznaj japońską receptę na piękno i odkryj niezwykłe właściwości ryżu i sake zawartych w produktach z nowej serii Planet SPA. Doskonale wygładza nawet bardzo suchą skórę. Zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia. Odżywia i zmiękcza skórę pozostawiając ją gładką i miłą w dotyku. Posiada bardzo lekką konsystencję, świetnie się wchłania.

-rozświetla ciało
-odżywia
-wygładza bardzo suchą skórę
-zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia
-zmiękcza skórę
Pojemność: 150ml" 

-Konsystencja: lekka, mało zwarta, ale nie lejąca.
-Aplikacja: również bezproblemowa, balsam szybko się wchłania i pozostaia na skórze drobinki, srebrne, malutkie. Mogą być irytujące, zwłaszcza kiedy nie chcemy świecić się jak na Boże Narodzenie.
-Zapach: no cóż- ryż i sake! :D
Wrażenia: bardzo fajny balsam, szczególnie na wiosnę, lato. Dobrze nawilża skórę, a zapach choć inny niż wszystkie, nie przeszkadza podczas dnia.

3. Maseczka do twarzy typu "peel- off". "perłowa, wygładzająca maseczka do twarzy.
Delikatnie działa na skórę, uwalniając swoje dobroczynne składniki. Formuła "peel off" tworzy jedną warstwę maseczki,którą łatwo usuniesz jednym ruchem. Cera nabiera świeższego, ładniejszego wyglądu, jest odżywiona, miękka i cudownie gładka. 
Pojemność: 75 ml"

Mój komentarz jest taki, że nie cierpię maseczek tego typu, bo mam wrażenie, że wyrywa mi wszystkie malutkie włoski jakie rosną na mojej twarzy. Oczy mi łzawią, a ja muszę to ściągać.

-Konsystencja: bardzo gęsta, klejąca
-Aplikacja: dobrze jest nakładać ją pędzelkiem, zalecam cienką warstwę, krócej schnie (ok 10 min)
- Zapach: pewnie was nie zaskoczę. Ryż i sake.
Spostrzeżenia: buzia jest gładka, rozświetlona(nie mówię tu o jakimś przesadnym blasku, ale różnicę na pewno widać)





Proszę Państwa, o ile nie tylko twarz jest "naszym kapitałem", o tyle zadbanie o całe nasze ciało wydaje się już być nie lada wyzwaniem. Znamy powiedzenie "od stóp do głów"? Znamy. Zajmijmy się więc i stópkami. Zbliżają się cieplejsze dni, czas stanąć przed szafą i powiedzieć "God damned! Muszę kupić nowe cytrynowe szpiki peep toe"

Mamy nasze cytrynowe szpilki. Teraz ekwipunek do dostosowania naszych stóp i nóg do publicznego widoku. Golimy nogi. Jedna maszynka, druga, maszynka, teraz szybko tamujemy zacięcia. Piłujemy paznokcie, malujemy. Sytuacja zaczyna się klarować, ale cóż to? Uczucie suchości, szorstkości, stopy jakby potrzebowały SPA?

Spokojnie! Avon specjalnie dla nas stworzył linię do pielęgnacji stóp. Moja batalia wygrana została dzięki kremowi, który zmiękcza skórę, talkowi i spreyowi o ślicznym zapachu.

1. Krem. Główny składnik to gliceryna, po której skóra jest miękka, nawilżona. Po użyciu kosmetyku widoczny jest film, która zabezpiecza skórę przed utratą wody. Stosuję na noc- efekty są super.

2. Talk. Takie kremowe coś. Zastosowany na skórze zmienia swoją konsystencję w puder, zapobiega poceniu się stóp i pięknie pachnie lawendą. Stosuje przed wyjściem na imprezę.

3. Spray. Wygodna buteleczka z atomizerem, rozpylająca duszący zapach lawendy. Tak, tak. Zwykle psikam stópki 2 x. I po prostu trzeba uciekać z łazienki ponieważ alkohol szybko paruje a w raz z nim uwalniane są aromaty. Zapach jest duszący, ale po kilku chwilach przestaje być uciążliwy i czujemy się jak na plantacji lawendy.

Zestaw nie był drogi, a na prawdę polecam każdemu, kto pragnie mini- spa dla stóp. Szybka i niedroga kuracja zmiękczają i pielęgnująca.

Lubimy?
- Tak! 





Kilka słów o... błyszczykach marki Revlon. Zafascynowana youtubem natknęłam się na video pt. Revlon: awesome lip gloss.

No i faktycznie błyszczyki są AWESOME. Są gęste, mocno napigmentowane, długo się utrzymują na ustach, służą do zadań specjalnych jak ślub, impreza, czy wypad na zakupy.

Kolorki to Peach Petal, Lilac Pastelle i Nude Lustre. Kolor Lilac Pastelle jest oczywiście zakłamany, nie wygląda "trupio". Jest to śliczny pastel w kolorze zgaszonego wrzosu.

Na ustach jest to dosłownie efekt "lustra". Mega- połysk, mega- trwałość. Cena w galeriach ok 35 zł? Może więcej, szukajmy okazji na allegro! 






Drogie Panie, drogie siostry krwi kosmetycznego świata. Czyż to nie raz spoglądałyśmy zazdrosnym okiem na nasze amerykańskie towarzyszki pudrujące się MACiem, zachwalające kolekcję Mac Viva Glam, Gagę, Fafi, Wonder Woman? Było tak prawda? Nie dajmy się zwieść. Bo Polki nie gęsi, mamy INGLOT! Nasze, piękne, kolorowe, tanie. Wkrótce będę się rozpisywać na temat INGLOTA, będę tworzyć eseje i kosmetyczne wywody na miarę epopei. Usłyszą o nas!

Wkrótce podrzucę fotki cieni do powiek, ale dziś na temat pomadki. Pomadki zakupionej jakiś czas temu, pomadki w kolorze różu zamkniętej w ślicznym słoiczku. Jest to historia pomadki, która trafiła do mojej kolekcji przypadkiem, która podbiła moje serce.

Kolor: zgaszony róż

Pigmentacja: w skali 1-10           9!

Konsystencja: kremowa, przyjemna, gęsta

Opakowanie: słoiczek, plastikowy, ciężki

Użytkowanie: Pani w Inglocie dołączyła do pomadki pędzelek, który jak na pędzelki dodawane do produktów jest całkiem, całkiem. Nie, nie wyrzuciłam go. Ale często też nakładam szminkę palce, co wychodzi mi najlepiej.

Efekt: lśniący, usta gładkie, nie schodzą po niej skórki, nie wysusza ust. Jak na osobę, której nie imają się produkty do ust, to ta pomadka wytrzymuje długo.

Ocena końcowa: tak, kupię ich jeszcze pięć, bo kolorów jest sporo do wyboru. 





Zmieńmy temat. Zazwyczaj kiedy przeszukujemy blogi, vlogi, fora itp., na temat interesujących nas produktów i nie znajdujemy odpowiedzi poczuwamy się do spełnienia tej kosmetycznej misji. ZRÓBMY TO SAME! Pomóżmy milionom zagubionych i przetestujmy, zrecenzujmy produkt.

Chodzi o NYX, paletę błyszczyków, którą zakupiłam jakiś czas temu na allegro. Cena nie była wygórowana, tym bardziej, że posiadam dwie szminki z kolekcji Round Lipstick, ale o tem potem.

Paletka ładna, zgrabna, poręczna. Czarne opakowanie, zamykane na zatrzask, po otwarciu ukazuje się nam pięć kolorów, ja wybrałam róże.

Konsystencja przyjemna, można budować efekt makijażu, im więcej kosmetyku nałożymy, tym kolor jest zintensyfikowany. Dołączony jest pędzelek, ale kto by go tam używał? Po nałożeniu jednej warstwy efekt jest transparentny, dla mnie zdecydowanie zbyt delikatny.

Małe lustereczko pozwala nam na szybką poprawę stanu sytuacji w każdym miejscu.

Na swatchu nie widać zbyt dobrze, ale to ze względu na moje ograniczone zaznajomienie się z funkcjami nowego aparatu. Noob!

Tak?
- TAK!





Vipera- Jumpy. Ogromny wybór kolorów za przystępną cenę :)

Kolej na Viperę i megaśną kolekcję lakierów "Jumpy". Nie wiem dokładnie ile jest kolorów, 100, 150? Wszystkie są zachwycające, co prawda wymagają nałożenie co najmniej dwóch warstw, ale aplikacja jest przyjemna. Opakowanie malutkie, ale poręczne, cena niska a wybór ogromny.

Tak?
- Tak! 


Golden Rose- Sweet Color

Golden Rose, kolekcja "Sweet Color". Faktycznie kolory są piękne, bardzo soczyste, ale pigmentacja biedna. Trzeba co najmniej 3 warstw, aby efekt był zadowalający. Po nałożeniu jednej warstwy efekt jest bardzo transparenty. A po nałożeniu 3 jest w miarę ok... Musimy znaleźć sporo czasu, aby lakier mógł zupełnie wyschnąć. 


Lakiery Catrice- tanio, dobrze, kolorowo!

Ponad 2 lata temu weszła na nasz rynek firma Catrice, która należy do koncernu Cosnova. Brzmi enigmatycznie, nikt nic nie wie, pełna konspiracja, ale ryzykujemy- przecież jesteśmy zachwycone gamą kolorystyczną i przystępną ceną. Pojawiają się pierwsze pochlebne recenzje, półki zaczynają nabierać kolorów, asortyment się zwiększa. Pojawiają się tematyczne kolekcje i Catrice podbija nasze serca. Są cienie, pomadki, błyszczyki, podkłady i lakiery... Duże opakowania, nasycone kolory, metaliczne, matowe, pastelowe. Na paznokciach prezentują się pięknie, trwałość przyzwoita, ale niektórzy mają problemy z aplikacją.

Wg mnie lakier szybko wysycha, podczas aplikacji zaczyna się ciągnąć, a dodatkowo wprowadzono nowy model pędzelka, (który rzekomo ma nam ułatwić aplikację). Może i aplikacja jest łatwiejsza dla Pań, które mają szerokie paznokcie, ale dla osoby, która ma wąską płytkę to jest dramat. Ogromny pędzel maluje nie tylko paznokieć, ale i skóry wokół.
Maksymalne skupienie, język wysunięty, oczy wbite w paznokcie i precyzyjne przesuwanie pędzelkiem w górę i w dół. I oto jest! Dzieło ukończone, a to dopiero lewa ręka. Co z drugą?

Pierwszy sort koloru "Sold Out ForEver" nieco ciemniejszy, bardziej zielony, widać jakieś tam drobiny. Druga seria już pastelowa, czysta, bardziej lśniące wykończenie. 



Mała kolekcja lakierów z Bell

Mała kolekcja z Bell: Glam Wear. Muszę przyznać, że są to naprawdę fajne lakiery w dobrej cenie. Wiadomo, można go kupić za 12 zł w galerii handlowej, bądź nawet za 8 zł w lokalnej drogerii. Podczas aplikacji lakier nie zasycha, w związku z tym nie ciągnie się, pędzelek jest wygodny w użyciu, a efekt końcowy jest "WOW". Piękne lustrzane wykończenie i mega- połysk. 

Tym lakierom mówię "TAK!" 


sobota, 14 kwietnia 2012

Na pierwszy ogień rzućmy kolekcję moich lakierów do paznokci. Jest ich na chwilę obecną 93 sztuki. Jest tam zacne grono z Bell, Catrice, Golden Rose, Vipery, Joko, itd. Baza kolorystyczna ogromna, zarówno czernie, brązy, czerwienie, poprzez neonówkę, kończąc na typowych zestawach do francuskiego manicure.

Na paznokciach kolor z Bell; Glam Wear- Glossy Colour, kanarkowy żółty. 

Witam wszystkich! Już od dłuższego czasu planowałam założyć "bueaty blog" z anonsami modowymi i stylizacyjnymi. Moje pierwsze kroki będę zaczynać od recenzji kosmetycznych, później mam nadzieję dodam kilka makijaży, a w przyszłości youtube? Kto wie? Myślę, że na początek najłatwiej zacząć od recenzji, czyli oceny produktów; skatalogowanie ich, kilka słów o opakowaniu, zastosowaniu itd.

Czas na wiosenną akcję!